22 stycznia 2013

Fantasypunk

Infusion nosi dumny podtytuł "fantasypunk RPG".

Hasło brzmi ładnie i nasuwa odpowiednie skojarzenia:

Fantasy to baśń i odjechane, nieograniczone idee, to magia, wymówka pozwalająca wprowadzać do świata rzeczy niesamowite i niemożliwe.
Punk to, że zaciągnę z angielska, attitude. Punk jest o anty-bohaterach, którzy generalnie mają wszystko w dupie, a jak się nie odwalisz to ci wpieprzą a po wszystkim pokażą faka.

Fantasy jest o cudownych światach. Punk dodaje tu trochę brudu, luzu, kasuje zadęcie, zaciera granice między dobrem i złem. W fantasy bohaterowie wyglądają jak postacie z obrazów, z zachwytem i szlachetnością w kolorowych oczach. Laski w stylu punk stoją z rękami w kieszeniach, z szokującą fryzurą, papierosem w ustach i wielkim mieczem przewieszonym przez odsłonięte, wytatuowane piersi.

Znacie powiedzenie, że jeden obraz jest jak tysiąc słów...? Niestety - porządne grafiki do Infusion to wciąż pieśń przyszłości.
Ale myślę, że mogę posłużyć się serią inspiracyjnych grafik z różnych zakątków Internetów, żeby zilustrować jak sobie ów styl fantasypunk wyobrażam.

Na początek zobaczmy typowe postacie w różnych stylach:


D&D 3,5

Oto Redgar, autorstwa Todda Lockwooda. Jedna z ikonicznych postaci D&D 3ed. Klasyk wojownika fantasy. Wielki miecz, zbroja łuskowa, hełm. Pseudośredniowiecze przerobione tak, aby fajnie wyglądać.

Jakie sprawia wrażenie? Kompetentny, silny, powolny, ciężki, nieszczególnie bystry, niepociągający. To nie jest gość, który by poszedł do fryzjera, albo zrobił sobie tatuaż na całą klatę ot tak, dla ozdoby.

Za mało tu wyobraźni. Za mało stylu.




Azjatycki Przesyt

Berserker autorstwa chińskiego concept artysty Feng Guo. Charakterystyczna przesada i sterylna wręcz "czystość" faktur na tej ilustracji dla przeciętnego europejskiego i amerykańskiego odbiorcy jest wręcz odpychająca. Za dużo "cukru".

Pod przesadnie ozdobnym pancerzem mamy do czynienia z ledwie młodzieńcem o twarzy skandynawskiej modelki. W połączeniu z dość lekko potraktowaną anatomią tworzy się obraz dziwnego stwora, którego twarz jest sexy, a cała reszta jest tough, zamiast być i sexy i tough w całości. O ile ilość "skóry" pokazywanej przez bohatera zdaje się pasować do hedonistycznego, punkowego wojownika, o tyle całość jest zdecydowanie "przegadana".

Na Światmaszynie ten gość zostałby wyśmiany na każdej ulicy.



Reynolds
Oto Valeros, ikoniczny fighter z Pathfindera. Ilustracje Wayne'a Reynoldsa cieszą się niezmienną popularnością z jednego, prostego powodu: Reynolds maluje nasze postacie takimi, jakimi je widzimy. Takie, jakimi naprawdę są na sesjach. Charyzmatyczne, obładowane sprzętem, przepakowane, rezolutne.

Valeros wykazuje już jakiś charakter. Pseudośredniowieczne elementy stroju zostały podrasowane tak, aby wyglądać naprawdę cool. Oczywiście cały ten pancerz i złom, który nosi to gruba przesada. Jednak gdyby zdjąć mu tę nieporęczną zbroję i zdjąć łuk z pleców Valeros mógłby uchodzić za postać z Infusion...



Manga, Manhwa


Styl "mangowy" dla zachodnich artystów pozostaje kopalnią inspiracji. Ale czystość, sterylność postaci stoi w sprzeczności z jej funkcją. Wojownik, bez blizn, rys, plam na ubiorze, ubrany jak modelka na wybiegu...? Nie przekonuje mnie to.

I o ile wojownik po prawej ma wszystkie elementy cool factor idzie zbyt daleko w przesadę. Ale pewnie tak docelowo wyglądałoby Infusion, gdybym był japończykiem.

Fajny fryz, przystojna gęba, lekkość stroju, wisiorki... Ale w połączeniu ze sterylnością i kobiecą aparycją wychodzi laleczka, a nie groźny wojownik.


Fantasypunk

Czas na kilka fantasypunkowych artów.
Ale najpierw - mała dygresja.

Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że, wbrew opinii niewtajemniczonych, 90% fantasy art w sieci to laski. W dodatku są to ilustracje, które w wielu przypadkach podchodzą pod erotykę.
O ile nie mam nic przeciwko erotyce na ilustracjach fantasy, szczególnie w stylu fantasypunk (pamiętacie ustęp o wytatuowanych piersiach...?) o tyle sądzę, że nawet erotyka i nagość mogą być potraktowane ze smakiem.

O wiele, wiele łatwiej znaleźć więc grafikę przedstawiającą kobietę w stylu fantasypunk niż faceta. Stąd stosunek proporcji płci w poniższym zestawieniu przechyla się zdecydowanie w stronę kobiet.

Gdy będę zamawiał ilustracje do Infusion, możecie być pewni, że będzie pół na pół.


Fantasypunkowy Wojownik 

Grafika świeża, bo znaleziona dziś. Praktycznie idealna.
Rozsądny, w miarę praktyczny ciuch, brak przesadnego rozerotyzowania. Kompetentna, ostra laska. Ma swoje cele, wie, że jest dobra w tym co robi, zależy jej na tym, żeby prezentować sobą jakiś "styl".
Nawet za długie, niepraktyczne pazurki da się podciągnąć pod styl. Brak szpilek - to podstawa. Nic tak nie rozwala konceptu, jak wojownicza zapieprzająca na obcasie. Konwencja i umowność to jedno - satysfakcjonująca fantazja, to co innego.

Przyczepiłbym się tylko do emo nastroju, ale pewnie i Nasyceni lubią czasem posłuchać smutnej muzyki.


Ten młodzieniec po prawej też jest dobrym przykładem. Pewna doza mangowości może zostać wybaczona. To jest postać z charakterem, widać to na pierwszy rzut oka. Co chowa pod maską? Po co ją nosi? Zachcianka? To takie punkowe!

Dziwna broń, blizny, noszenie tylko kilku elementów pancerza i klasyka - goła klata, to wszystko świetnie wpisuje się w estetykę fantasypunk.

Następna ilustracja to dla mnie majstersztyk. Trochę za dużo tu fantasy a za mało punka, ale pokazuje idealnie coś, co w ilustracjach do Infusion będzie istotne: pokazywanie nieprzeerotyzowanej, praktycznej nagości.

Natomiast poniżej - klasyk pana Kotakiego. Praktycznie gotowa ilustracja Nasyconego do Infusion. Spójrzcie na ten wyraz twarzy. Na ubranie, na dziwną broń, na pozę akcji. To jest to!

I jeszcze jedna ilustracja rodem z MtG: Radha, Heir to Keld.
Ta dziewczyna wręcz tryska kompetencją. I zwróćcie uwagę na mięśnie! Takiej budowy bym oczekiwał, od Nasyconej, która wymachuje mieczem.

Myślę, że na razie wystarczy.

Od czasu do czasu dorzucę do komentarzy grafikę, która wpisywać się będzie w klimat, do czego i Was zachęcam.

Miłego polowania na fantasypunków!











14 komentarzy:

  1. Przydałyby się komentarze do drugiej grupy grafik co JEST fajne w nich, bo widze dobą nieścisłość - krytykujesz złom Valerosa, gdy proponowane grafiki promowanej konwencji przedstawiają.. no właśnie, co? Na co zwrócić przy oglądaniu ich głównie uwagę?

    Pzdr

    PS. Wyłącz kapcze please.

    OdpowiedzUsuń
  2. Patrząc na styl który Ci się podoba kopalnią inspiracji będzie Magic - szczególnie kolorki poza białym. Zreszta ostania umięśniona pannica jest jakąś MtGową legendą.

    Choćby Skaargg Guildamage
    http://www.wizards.com/magic/tcg/article.aspx?x=mtg/tcg/gatecrash/cig

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieźle, sporo elementów tribal. Jak najbardziej. Choć trochę mu brakuje charakteru i lansu.

      Usuń
  3. paralaktyczny23.01.2013, 16:07

    W poprzednim poście wskazałeś, iż Infusion jest mariażem science fiction i fantasy. Jednakże w Twoich postach brakuje mi informacji o tym, jak właściwie wyglądać w Infusion ma technologia. Ta stanowiąca podstawę cywilizacji, czy Światomaszyny oraz ta codzienna, na podorędziu bohaterów. Ilustracje które wskazałeś jakkolwiek pomagają nieco uściślić wizję stojącą za terminem "fantasypunk", to już wizję Infusion zdają się nieco rozmywać. Można liczyć na to, że się odniesiesz do kwestii technologii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście odniosę się, będzie notka poświęcona tylko technologii.

      Niestety, z doświadczenia wiem, że jeżeli świat gry nie znajduje się na jakimś pseudo-historycznym poziomie technologicznym, który można określić jednym lub dwoma słowami (średniowiecze, czasy konkwistadorów, hyperborea, steampunk, dieselpunk, antyk, cyberpunk, postapo itp.) to odbiorcy mają całkiem spory problem.

      W Infusion pojęcie "poziomu technologicznego" trochę traci znaczenie, bo "poziom technologiczny" zależny jest od miejsca i kultury.

      Podziemne miasta-państwa askotów to średniowiecze, tessganie opanowali gaz i zaawansowaną hyraulikę, nidyjskie porty są oświetlone elektrycznie, w niedostepnych regionach światmaszyny królują prymitywne szczepy, po sektorze tareńskim kursuje jedyna w świecie gigantyczna kolej-miasto, kandowie bawili się w biotechnologię a selaje niedawno wynaleźli proch.

      Dodaj do tego artefakty niezliczonych wymarłych cywilizacji, fakt, że cały świat został sztucznie stworzony za pomocą niewyobrażalnej maszynerii i masz misz-masz, którego nie da się ogarnąć jednym słowem.

      Dlatego zmieniłem podtytuł gry z "science-fantasy" na fantasypunk.

      A technologia stanowi głównie ozdobnik i narzędzie do generowania ciekawych fabuł.

      Usuń
    2. paralaktyczny25.01.2013, 00:50

      Dziękuję za odniesienie się do tej kwestii.

      Usuń
  4. Poproszę o krótkie wyjaśnienie, czym różni się styl Infusion od stylu Klanarchii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Senthe! Lubię to pytanie.
      Najpierw ogólnie:

      Klanarchia
      Okultyzm, fetish fantasy, magia, Ciemność, "główny zły" Cesarz i jego armie, klimat postapokalipsy, "sado-maso", demony, mroczny klimat (z przymrużeniem oka).

      Infusion
      Magia (także i okultyzm) nie istnieje. Nie ma "złej, nadnaturalnej mocy". Nie ma "głównego złego" i jego armii siepaczy, jest mnóstwo istot mających cele inne gracze. Nie ma postapo, jest eksploracja sztucznego świata (vide klasyka: Pierścień, Tytan). Świat jest przesycony seksualnością, jak najbardziej, ale nie w stylu "sado-maso", jest w tym więcej z ksenobiologii i erotyki rodem z opowiadań SF, gdzie bohaterowie (i autorzy) są zafascynowani seksualnością obcych ras. Zero mroku i demonów (z przymrużeniem oka czy bez).

      W Klanarchii erotyka jest fetyszystyczna i "agresywna". W Infusion występuje nagośc praktyczna, nie rozerotyzowana. Można to porównać do zdjęć z jakiegoś magazynu BDSM (Klanarchia) i zdjęć z National Geographic (Infusion), albo jakiegoś punkowego periodyku o tatuażach.

      Usuń
    2. Faktycznie, pierwsza z pokazywanych przeze mnie ilustracji, ta punkowa laska, rzeczywiście wygląda prawie jakby żywcem wyjęto ją z Klanarchii. Na Infusion jest trochę za mroczna.

      Usuń
    3. Dzięki za odpowiedź! :)

      Czyli wychodzi, że to taka trochę Klanarchia, tylko że dla kucyponków. :D
      Brak magii w świecie fantasy budzi we mnie nieokreślone zdumienie. Jak to się ma do tego, że Nasyceni są "przepełnieni magiczną mocą"?

      Usuń
    4. Dla kucyponków, które odrąbują sobie w pojedynkach kończyny... ;)

      Niełatwo opisać grę przez porównanie z inną grą. "Magia" w Infusion nie jest baśniowa. To supertechnologia obcych, przez mieszkańców świata postrzegana jako magia, zgodnie z klasycznym, trzecim prawem Clarke'a:

      "Każda wystarczająco zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii."

      Czyli magii nie ma, ale jednak jest. ;) Proste.

      Usuń
    5. Ok, to nawet brzmi ciekawie. Czekam na następne wpisy.

      Usuń
    6. biorę się za czytanie wszystkiego o tym systemie, zacząłem się na poważnie wciągać :)

      Usuń